Moto Blog

Wpisy

  • środa, 25 lipca 2018
    • TDS - Tobie Da Siłę (i zaoszczędzony czas, pieniądze oraz nerwy)

      Przeglądając dzisiaj ogłoszenia, całkiem przypadkiem odkryłem ciekawe auto: bmw serii 7 tzw. e38 z silnikiem 325 Tds, tym samym który np. możemy spotkać w bardzo popularnym e36 - czy warto kupić samochód z silnikiem Tds? z pewnością tak choćby dlatego, że Sebixy zazwyczaj stronią od wszelkich wysokoprężnych silników co w praktyce może spowodować, że takie auto nie musiało być bardzo mocno wyniszczone przez amatorów driftu.

      Najlepsze co jest w silnikach Tds to to, że nie mają common raila-tylko zwykły klasyczny wtrysk co znacznie upraszcza ewentualne naprawy, no ale przyjrzyjmy się przykładowej specyfikacji technicznej silnika Tds z e38 i e36 :

      Zacznijmy od legendarnego e36:

      325 TDS czyt.Turbo diesel Sport -silnik jest znakowany jako M51 , i występuje w wersji sześciogarowej garowej R6(rzędowa szóstka) 2,5 l (2497 cm³), SOHC, turbo pompa Bosch 80,00 mm( ta wartość to średnica tłoka) × 82,80 mm (ta natomiast to wartość skoku tłoka) 22,0:1 (stopień sprężania - jak to w silnikach wysokoprężnych dosyć duży :)) 143 KM (105 kW) przy 4800 obr./min 260 N•m (Słynne niutonometry - dla przykładu koło dokręcamy z siłą ok. 120 Nm) przy 2200 obr./min 10,4 s 214 km/h - to jest czas "do setki".

      No i e38:

      725tds R6 2,5 l (2498 cm³), SOHC, turbo, intercooler wtrysk** 80,00 mm × 88,20 mm 22,0:1 143 KM (105 kW) przy 4000 obr/min 280 Nm przy 2200 obr/min 11,4 s 206 km/h

      **w e38 common rail występywał, ale w innych wersjach silnikowych: np. w 730d lub widlastym wysokoprężnym 740d - osobiście słyszałem legendy o tym widlastym dieslu, swoją drogą bardzo ciekawe zjawisko, ciężko pewnie dostać za rozsądne pieniądze taką jednostkę :)

      Jak widzimy różnice pomiędzy 2.5 Tds z e36 i 38 są nie tak duże, a nawet jeśli ten skok tłoka w e38 jest trochę większy i ma trochę więcej niutonometrów, to pomyślmy, że jednak bawarka z serii 7 jest trochę bardziej kobylasta więc taka różnica myślę, że się wyrównuje lub jest prawie niezauważalna - szczególnie w ponad dwudziestoletnich silnikach, a z takimi z pewnością możemy mieć do czynienia decydując się na zakup takiego autka.

      Teraz opowiem wam co zauważyłem na jednym z popularnych portali ogłoszeniowych, aby porównać jak wygląda i może się sprawować Tds w e36 a jak, w e38 tak więc...

      E38 w gazie poniżej 10tyś pln jest ich trochę, natomiast wyników samochodów typu diesel : wyświetlają się dwa egzemplarze -oczywiście na moich zasadach takich jak: manual oraz kierownica po naszej stronie.

      Egzemplarz 1: za 7,500 pln natomiast 2 egzemplarz za 5,200 pln - ceny spoko, z tym że ten za 7,500 widzę, że ogłoszenie nieaktualne ktoś chyba kupił bo wydaję się być nawet w dobrym stanie, no i ten fakt - sprzedają tanio bo to Tds...

      Natomiast ten tańszy za lekko ponad 5 tyś zł - trochę poobijany i taki zwyczajny się wydaję: srebrny lakier czarne skóry wewnątrz i obramowanie z drewna włoskiego, czyli jak zwykle: ryzyk fizyk, jak u mnie na uczelni pieprzona loteria...

      A co tam słychać u e36?

      Klik te same opcje w filtrach wyszukiwania, tylko zamiast serii 7 zmieniam na 3 no i oto co widzę: Same e46 - tylko e46 nie miały TDS... szukamy dalej, może zmienię maks. rok produkcji... dajmy 1997 oto efekt: znacznie więcej ogłoszeń z dieslami niż w przypadku e38, lecz moją uwagę przykuwa fakt, że nie są to "te" Tds tylko słabsze jednostki typu 318 lub TDS bez "S" - niczym Pan Psikuta, też bez "S".

      No dobrze, jest jakiś TDS cena : około 3 tyś złoty, i to jest normalna cena która, za tego typu samochód panuje już przynajmniej od 3 lat - czy warto? chyba tak pod warunkiem, że trafimy na dobry egzemplarz.

      Pamiętajmy, że nie wszystko złoto co się świeci, spróbuję użyć skryptu do obliczania prawdziwego przebiegu auta, który poznałem z Ewangelii Według Grubasa-chodzi tutaj konkretnie o wzór: Wiek x Pojemność x 9 - gdzie 9 to jest jakby liczba kontrolna jak to sam grubas napisał, im lepszy stan tym niższa liczba, i na odwrót.

      Tak więc sprawdźmy najpierw E38:

      11 lat x 2.5 litra x 7.5 stan auta = 206,25 tyś przejechane, sprzedawca w ogłoszeniu napisał 275 - czyli całkiem blisko :D w sumie to mogłem niedoszacować marnego stanu tego autka, no ale nic, czyli wychodzi według specjalnego wzoru że, sprzedawca może w tej kwestii mówić nawet prawdę.

      Czas na e36 - tutaj posłużę się moim osobistym przykładem, bo jak się okazuje mam niechcący Tds'a tak więc:

      11 lat(też '97 rok) x 2.5 litra x 7 stan auta = 192tyś km powinno być na liczniku, jest grubo ponad 200tyś - w sumie to niedługo 300 pyknie- przyznam się że, na początku oceniłem stan na 5, ale wyszedł zbyt mały przebieg :D a powiem szczerze że jednak takiej znowu takiej perełki nie mam więc oceniłem na 7 bo jest sporo rzeczy które warto by przy nim zrobić, a oto kilka z nich:

      Wymiana amortyzatorów tył, klocki hamulcowe i zadbać o lepsze podwieszenie tłumika i zainteresować się czemu jak trochę dodam więcej gazu,to robi się za mną zasłona dymna w postaci ciemnego dymu ... nikt nie jest święty.

      Oczywiście jeszcze znajdzie się parę innych mankamentów jak choćby fakt, że co jakiś czas trzeba dolać oleju, ale taki jest właśnie urok wiekowych silników Tds, ale niewątpliwym plusem tego rodzaju silników jest to, że jak raz przy nim podłubiesz i wyruszysz w dłuższą trasę to do zakochania masz już tylko jeden krok :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      wuthe
      Czas publikacji:
      środa, 25 lipca 2018 19:48
  • poniedziałek, 23 lipca 2018
    • Primum non nocere :)

      Tekst ten dedykuję wszystkim domorosłym mechanikom samochodowym którzy lubią spędzać wolne chwile przy naprawie swojego auta.

      Jak każdy normalny chłop fajnie jest czasem poleżeć pod autem, lub przy aucie i naprawić usterkę samemu - no bo po co wydawać niepotrzebnie ciężko zarobione pieniądze na naprawy w warsztacie, lecz pamiętajmy o tym że np. podnosząc nasze wiekowe auto na lewarku aby np. zdjąć oponę uwzględnijmy najpierw że mamy stare progi i żeby nie skończyło się to podnoszenie auta dziurą w podłodze, lub (co znam z autopsji) przy odrobinie nie szczęścia przerwaniem przewodów od układu hamulcowego - co niepotrzebnie wpędzi nas w dodatkowe koszta, więc po pierwsze zastanówmy się dobrze jak podnieść nasze ukochane autko :).

      Jak już przy podnoszeniu jesteśmy to pamiętajmy że zawsze po zdjęciu opony dobrze jest ją podłożyć pod samochód, tak na zaś jakby miało coś się zwalić, to może nas uchronić przed jakimiś większymi kosztami związanymi np. z powyginaniem tarcz lub innych elementów gdyby auto spadło jakimś cudem z kobyłki lub lewarka - bo oczywiście auto stawiamy na kobyłkach a nie np. cegłach lub deskach drewnianych :)

      Zanim wejdziemy pod nasz samochód upewnijmy się na 110% czy nasze auto nie spadnie z naszego "podnośnika", chyba nie muszę nikogo przekonywać jak tragiczne w skutkach może być takie zdarzenie - czasem może lepiej pojeździć i poszukać jakiegoś kanału, czasami wiem że zdarzają się opuszczone, lub za nie wielką opłatą jest możliwe z nich skorzystać co na pewno będzie lepszą i bardziej komfortową opcją niż leżenie pod tykającą bombą - jaką z pewnością może stać się nas źle zabezpieczony samochód.

      W przypadku próby naprawy jakiegoś elementu lub zespołu elementów, zastanówmy się nawet 2 razy czy oby na pewno wiemy co będziemy robić, żeby nie zaszkodzić jeszcze bardziej - w internecie jest mnóstwo poradników na prawie każdy temat, więc znalezienie sposobu na usunięcie awarii to tylko kwestia oczytania i odpowiedniego podejścia i przygotowania - nie róbmy nigdy nic na żywioł - no chyba że okoliczności nas do tego zmuszają, takie jak choćby nagła awaria w trasie w nocy przy -50 stopni Celsjusza - prawda że brzmi nierealnie? uwierzcie mi ale specjalnie, bo w dzisiejszych czasach prawie każdy z nas ma dostęp do internetu 24/h nawet w trasie daleko od cywilizacji, więc nawet tam w ciemnej d**** możemy sprawdzić jak możemy mniej więcej postępować - i tutaj mała uwaga, poradnik ten kieruję raczej do mniej zamożnych odbiorców, bo wiadomo że każdy może sobie jakąś lawetę sprowadzić i wio do warsztatu - ale to kosztuje, a sam znam nieraz smak przygody gdzie na styk jest na benzynę a o wszelkich innych naprawach to nie wspomnę nawet :)

      Ale żeby nie było tak źle i smutno, mogę pocieszyć że jest sporo fajnych rozwiązań na rynku które, umożliwiają w sposób możliwe przyjazny i szybki wyeliminować usterki takie jak np. dziurawą oponę: jakiś czas temu widziałem napełniacz przebitych opon - tak, niby fajnie ale nie jestem pewien jak po tym zabiegu opona będzie się sprawować czy jeszcze kiedyś będzie można normalnie z niej korzystać, dlatego może jednak lepiej wozić ze sobą jedną zapasową napompowaną oponę? to zostawiam tobie drogi czytelniku do rozstrzygnięcia - potraktujmy ten magiczny wypełniacz opon jako półśrodek.

      Tak samo możemy łatwo rozwiązać problem za pomocą samostartu tzw. Plaka(środek do czyszczenia pojazdów) gdy nie chcę nam zapalić samochód to śmiało tryśnijmy w kolektor dolotowy Plaka, gdzie druga osoba będzie kręcić rozrusznikiem - powinno zadziałać ale pamiętajmy że powinniśmy się tematem zająć zaraz po zakończonej podróży - może to być tylko kwestia słabnącej iskry a może czegoś poważniejszego ...

      Najgorsze co możemy zrobić to niepotrzebnie coś naprawiać co w efekcie końcowym spowoduje jeszcze gorszą prace naszego pojazdu, to jest to czego nikomu z pewnością nie życzę :)

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      wuthe
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 lipca 2018 15:39
  • czwartek, 21 czerwca 2018
    • Samochód do i po pracy.

      Minęło trochę czasu od mojego ostatniego wpisu na blogu, a w międzyczasie miałem wiele inspiracji, aby stworzyć coś nowego: między innymi ciekawy temat-wykorzystania auta do pracy w pracy.

      Jak zapewne wiesz, że w pracy można używać własnego auta, np. jak handlowiec lub jakiś serwisant, ale czy to dobra opcja? Zależy od warunków, na jakie się dogadasz z szefem, przykładowo moim dieslem przejechanie 1 kilometra kosztuje mnie ok. 30 gr-więc jak łątwo policzyć 100 km kosztuje mnie ~30zł + oczywiście (lub nie) dochodzi kwestia eksploatacyjna-przecież samochód się zużywa podczas jazdy, wszelkie podzespoły typu amortyzatory, olej się przepracowuje-konkretnie wraz z kolejnymi przejechanymi kilometrami, spadają jego właściwości smarujące i czyszczące, co powoduje potrzebę szybszej wymiany oleju.

      Jak się okazuje to nie wszystko, przecież hamulce, klocki hamulcowe też się zużywają, nie ma nic niezniszczalnego-dlatego warto negocjować wystarczająco wysoki "dodatek" to tych 30gr ( w moim przypadku).

      Z doświadczenia wiem, że dobrze wynegocjować wyższą cenę stawki kilometrowej - w moim przypadku mam ustalone w pracy 90gr / 1km - co powiedzmy nawet mi się opłaca.

      Dobrze, ale przecież można brać zupełnie inną opcje-np. brać samochód służbowy i rozliczać się później z szefostwem-niby ok, ale pamiętajmy, że ta opcja na dłuższą metę może być problematyczna-bo na przykład musimy zawsze wracać do bazy aby zdeponować auto, gdzie mając własne auto możemy po robocie od razu pojechać do domu - no chyba, że mamy auto na użytek służbowo-prywatny - wtedy baja :)

      Co, jeśli jednak z jakiegoś powodu żadna z tych opcji nam nie pasuje? Pozostaje jeździć z kolegami z pracy, ale na dłuższą metę uważam że to nie jest dobry pomysł bo jest się nazwijmy to uzależnionym od kogoś, a to coś co chyba nikt nie lubi.

      W sumie to wyporządzając samochód od firmy można narzekać, że to nie jest naprawdę takie nasze auto, ale pomyślmy, czy biorąc pożyczkę na "własne auto" też to auto jest w 100% nasze? czy może jednak bardziej początkowo jest ono własnością banku? :)

      Ciężko znaleźć złoty środek - wiem, ale dobrym wyjściem z sytuacji jest zorganizowanie sobie jak najbardziej uniwersalnego środka transportu-czyli takiego który, oprócz frajdy z jazdy będzie nam dawał możliwość zarobienia na siebie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      wuthe
      Czas publikacji:
      czwartek, 21 czerwca 2018 00:48
  • sobota, 24 marca 2018
    • Dekalog młodego / początkującego kierowcy

      1. Nie szalej, jeździj ,,z głową"

      To bardzo ważne, mówiąc potocznie nie szpanuj, gdy jedziesz z kumplami, ponieważ może to przynieść odwrotny efekt od oczekiwanego-zamiast zaimponować kolegom / koleżankom będziesz miał ich na sumieniu: szczególnie uważaj, gdy masz prawo jazdy dopiero od paru miesięcy, gdyż zwyczajnie ciężko w tak krótkim czasie zapoznać się z realnymi zasadami, które panują na drogach oraz ciężko w tak krótkim czasie w 100% wyczuć swoje auto i przewidzieć jak się będzie zachowywać np. na śliskiej nawierzchni, lub przy nadmiernej prędkości.

      2. Nie kupuj aut o dużych pojemnościach (silników).

      Wbrew pozorom to bardzo ważne i nie tak oczywiste - pamiętajmy, że dla młodego człowieka duża moc zachęca tylko to szarżowania i niebezpiecznej niekontrolowanej jazdy: oczywiście wiem, że są wyjątki ale w dużej przewadze na pewno większość młodych kierowców wybierze opcje upalania i jazdy z zawrotnymi prędkościami.

      3. Nie wsiadaj po spożyciu.

      Nawet marihuany, o alkoholu już nie wspomnę.

      Zdaję sobie sprawę, że bardzo dużo młodych osób nie widzi kompletnie nic złego w jeździe po ,,skręcie", uważają się wtedy za dobrze rozkminionego kierowcę który w życiu nie spowoduje żadnego wypadku, pamiętajmy, że nie daj bóg w przypadku jakiegoś poważniejszego wypadku jak będziemy poddani testom na obecność Thc w organizmie możemy mieć ostry przypał i na prawdę spore kłopoty które, mogą zaprowadzić nas do wiezienia.

      Pamiętajmy, że Thc w organizmie Policja potrafi wykryć nawet kilka miesięcy po spożyciu: dlatego jarając zioło miejmy gdzieś w tyle głowy poczucie tego, że może mieć to w przyszłości dla nas smutne konsekwencje prawne-mówiąc w skrócie: bakać dobrze było w czasach gdy jeździło się autobusami, teraz gdy mamy prawko nie warto palić marihuany.

      4. Nie kupuj samemu samochodu.

      Chociaż to nie tyczy się tylko młodych kierowców, ale tutaj warto o tym powiedzieć, gdyż, młody lub początkujący kierowca zazwyczaj, gdy nigdy wcześniej nie miał styczności z autami ma święte prawo zwyczajnie się na nich nie znać i przez omyłkę kupić jakiejś kupy gruzu, a nie samochodu, który przejdzie przegląd techniczny.

      5. Bierz Oc od razu na siebie.

      Chociaż można wziąć np. na Tatę, ale moim zdaniem lepiej od razu brać na siebie.

      6. Spełniaj swe marzenia.

      Masz jakieś wymarzone auto? i stać cię na nie? Kupuj! Trzymaj się jednej prostej zasady: jeśli odchodząc od auta nie spojrzysz na nie chociaż jeden raz to kupiłeś złe auto.

      7. Jeśli masz zajawkę motoryzacyjną: super, tylko pamiętaj, że jesteś jeszcze zielony na początku swojej drogi z motoryzacją, dlatego nie zachowuj się jakbyś pozjadał wszystkie rozumy.

      Np. kupując auto nie chwal się tym, że na jakimś forum wyczytałeś, że to auto występowało jednak z innym dodatkiem i nie zrażaj się, gdy auto nie jest wizualnie w 10 / 10 - pamiętaj jeszcze o stronie technicznej auta: ale myślę, że ten temat wystarczająco opisałem w moim innym wpisie o tym, jak kupić dobre auto.

      8. Nie wpadaj w skrajności.

      Nie wygłaszaj tez typu: gaz jest do zapalniczek lub że jedyną słuszną marką jest Bmw-najpierw pojeździj kilkoma markami oraz nabierz doświadczenia i rzetelnej opinii a dopiero wtedy wygłaszaj tezy.

      9. Nie uciekaj z miejsca zdarzenia / wypadku.

      To normalne, że możesz kogoś zarysować swoją gablotą na parkingu-na początku naprawdę może się zdarzyć, gdy np. nie będzie w pobliżu kierowcy tego pojazdu to zostaw za wycieraczką kartkę ze swoim numerem i prośbą o kontakt-napisz coś w stylu "proszę o kontakt z kierowcą tego auta", na pewno pomoże ci to z początku wybadać, z jakim człowiekiem będziesz miał do czynienia-jak będzie ordynarny cham to olej go i się rozłącz-widocznie miał mieć taką karmę, natomiast w przeważającej mierze ludzie będą ci wdzięczni za twoją uczciwość i na pewno zwróci ci się ta uczciwość - pamiętaj, że masz wykupione Oc, więc tego typu otarcie będzie pokrywane właśnie z Oc-tylko pamiętaj jak zarysujesz np. betonowy słupek, który uszkodzi twoje auto to tego już nie ściągniesz niestety od betonowego słupka-tutaj by się przydało ubezpieczenie Ac które, jest właśnie na takie okazje, gdy coś się stanie z twojej winy, i szkoda zostanie naprawiona.

      10. Nauka.

      Poczytaj trochę na temat podstawowych zasad działania pojazdu, naucz się np. jak wymienić koło-nie musisz robić z tego doktoratu, naprawdę wystarczy podstawowe "liźnięcie" tematu.

      Na koniec dodam jeszcze abyś dbał o swoje auto gdyż, tutaj użyje stwierdzenia: Jak dbasz tak masz.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Dekalog młodego / początkującego kierowcy”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      wuthe
      Czas publikacji:
      sobota, 24 marca 2018 21:10
  • sobota, 10 marca 2018
    • Wiosna ej że ty!

      Idzie wiosna-co prawda jeszcze jest pierwsza połowa marca, ale już w powietrzu czuć zapach ukochanej wiosny-tak, wreszcie drobne i duże naprawy przy aucie czas rozpocząć, a to za sprawą dodatnich temperatur za dnia na dworze.

      Jakoś tak wyszło, że zawsze z nowym rokiem często zastanawiamy się nad tym, co możemy zrobić lub co chcielibyśmy zrobić ze swoim, lub przy swoim aucie-na pewno mądrym pomysłem na początek byłoby to abyśmy, pokusili się na podstawową kontrolę techniczną: we własnym zakresie, jeśli mamy trochę samozaparcia, lub zwyczajnie znamy się na autach, lub, oddać do kontroli do zaufanego warsztatu mechanicznego.

      Warto na pewno sprawdzić jak się ma np. odpowietrzenie skrzyni korbowej, czy nie jest przypadkiem zatkane, oraz możemy wreszcie skontrolować denerwujący nas pisk dochodzący gdzieś z boku podczas hamownia: co ciekawe, mało mechaników o tym wie, lub specjalnie o tym zapomina, ale przy wymianie klocków hamulcowych oprócz samego przeczyszczenia tłoczków, oraz przetarcia druciakiem jarzma hamulcowego, oraz nasmarowania, warto zainteresować się malutkim o-ringiem, który także można wymienić, który znajduje się za tłoczkami hamulcowymi-oczywiście nie molestujmy nachalnie mechaników o takie pierdoły, gdyż nie ma nic bardziej irytującego dla mechanika niż patrzący na ręce klient :) -i uwierzcie mi, na samym patrzeniu, szczególnie w tak krótkim czasie, jak np. wymiana klocków hamulcowych niczego konkretnego się nie nauczycie: jeśli bardzo chcecie, czegoś się nauczyć to lepiej samemu zdjąć koło i spróbować swych sił np. z jakąś instrukcją serwisową-to na pewno przyniesie lepszy efekt -więc proszę was drodzy czytelnicy: nie zawracajmy głowy mechanikom byle duperelami, gdyż oni wiedzą co robią, a jeśli tak nie jest to czas zmienić warsztat.

      Nie samym układem hamulcowym samochód "żyje", możemy przy okazji poprosić o zweryfikowane szczelności pompy wspomagania kierownicy, oraz np. zainteresować się tematem zostawiania plam na chodniku przez nasz samochód: wierzcie mi lub nie, ale ta zmora wielu starszych samochodów może być wyeliminowana w bardzo prosty sposób: otóż może się okazać, że po wielu nieudanych próbach uszczelnień silnika problem może leżeć np. w sparciałej uszczelce typu "o-ring" na bagnecie-a konkretnie na pochwie, która wchodzi w blok silnika, w którą chowamy miarkę poziomu oleju (znam to z autopsji).

      Zima skończona, a nasz samochód nadal dużo pali? No to czas może sprawdzić pompę wtryskową, skontrolować jaką dawkę ma podawany nasz silnik, sprawdzić stan wtrysków czy na pewno równomiernie rozprowadzają paliwo-konkretniej: czy dają ładną i okrągłą mgiełkę paliwa, czy raczej "sikają" jak przez prysznic mówiąc dosadnie.

      Pamiętaj drogi użytkowniku swojego auta: jak dbasz tak masz oraz staraj się nie wpisywać w powiedzenie, że "największym problemem samochodu jest poprzedni właściciel" - nawet jeśli to na tobie auto skończy swój żywot, pamiętaj, jednak że to od stanu technicznego zależy czy auto będzie cię "dowozić" z punktu a do punktu b w jednym kawałku.

      Naturalnie nie sposób wymienić tu wszystkiego, co mógłbyś sprawdzić na nowy sezon, nie zapominajmy o ogumieniu, oraz o sprawdzaniu np. amortyzatorów, gdyż oprócz bezpieczeństwa są w stanie poprawić komfort jazdy - co przekłada się na nasze zadowolenie z odbywanych podróży: i pamiętaj że lepiej czasem mieć tańsze ale zadbane i sprawne technicznie auto, niż posiadać mega drogie i źle utrzymane auto które oprócz generowania dużych kosztów podczas eksploatacji, będzie zwyczajnie "trumną na 4 kółkach".

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      wuthe
      Czas publikacji:
      sobota, 10 marca 2018 17:46